Recepta na przyszłość?

Wydawać by się mogło, że nie ma jednej recepty na jak najpełniejsze wykorzystanie naszego życia. Celowo też omijam słowo szczęście, które jest trudne do zdefiniowania, osiągnięcia, a tym bardziej utrzymania.
Mam jednak jedną radę, być może właśnie tę receptę, a na pewno coś, co pozwoli  ci żyć stawiając pewniej kroki do przodu, bez konieczności obsesyjnego zerkania  na ślady pozostawiane za sobą.

Ile razy w życiu żałowałeś? Ile razy wspomnienia nie dawały ci spać? Twarze zranionych przez ciebie ludzi pojawiały się wszędzie tam, gdzie twój błędny wzrok?

Do pełnego i efektywnego wykorzystania naszego życia potrzebna nam jest spójność. Co mam na myśli?

Spójność w moim mniemaniu to moment w którym moralność zbiega się w jednym punkcie z rzeczywistością i ciałem, żeby nie żałować i zrobić coś w pełni w zgodzie ze sobą.

Spójność to dla mnie słuchanie własnego organizmu, jego oporów, jego ruchu, pewności, lęku, kołatania serca, drgań, napięcia.

Spójność to konfrontacja emocji, z myślami. Dopiero nasza moralność będąc zespoloną z ciałem i emocjami przyniesie satysfakcję w życiu. Poczucie pójścia na przód. Zrobienia czegoś co w tym danym momencie było słuszne. Nasze życie składa się z miliardów takich momentów, a w końcu całe życie jest jedynie takim momentem.

Będąc spójni i konsekwentni w podejmowaniu decyzji staniemy się wiarygodni. Unikniemy momentu, w którym sami przestajemy siebie poznawać, w którym budzi się niechęć do naszego charakteru bądź ciała. Spójność pozwala na komfort podejmowania decyzji najlepszych na dany moment, na pewno nie obiektywnie, lecz na 100% w zgodzie z nami, naszym sumieniem i doświadczeniem.

Więc jak to osiągnąć?
Po pierwsze – warto przemyśleć te momenty i wydarzenia z naszego życia, które pozostawiły w nas niesmak, dysonans, a być może coś zupełnie przeciwnego – niedosyt.

Po drugie – choć może nie każdy zastanawia się nad tym na co dzień – skonkretyzować swój własny system moralności. Podkreślam tutaj słowo własny. Kierowanie się moralnością chrześcijańską, która jest naginana przez ciebie na każdym kroku nie może nosić już miana tejże moralności. A więc co ma dla ciebie wartość nadrzędną, co jest niedopuszczalne, jakie zachowania akceptujesz, gdzie stawiasz granice oraz gdzie ulokowany jest szacunek oraz twoja godność.

Po trzecie – wspólny mianownik. I tu dochodzimy do samego sedna – mianowicie naszych reakcji, tych nieuświadamianych, nad którymi nie mamy kontroli, których nie sposób powstrzymać np. drżące dłonie podczas stresu, gdy być może sami jesteśmy przekonani o swojej pewności siebie.

Po czwarte –  wnioski. Przede wszystkim z momentów w których zauważamy rozbieżność. Dogłębna analiza – z czego to wynika, być może z oszukiwania samego siebie, niezrozumienia, braku akceptacji… i tu nie ma jednego wytłumaczenia, jednej drogi. Każdy samodzielnie musi dojść do tego, w którym momencie jest autentyczny, jest sobą, a jego zachowanie jest spójne.

 

Coś o podejmowaniu decyzji.

Gdy jeszcze nie odnalazłeś spójności, gdy nie wiesz jak się zachować, gdy coś jest trudniejsze niż wydawało się być na początku. Można zwlekać, ale są decyzje, które wymagają tej danej i jedynej chwili na ich podjęcie.
Te dwa pytania, którymi chcę się z tobą podzielić nie załatwią twoich problemów, ale mogą ułatwić sprawniejsze podejmowanie decyzji.

Czy będę żałować?
Czy warto?

Co wiem na pewno?

Zawsze watro walczyć o marzenia, o samego siebie, o godność i człowieczeństwo. Obiecuję ci, że tego nie będziesz żałować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s